Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wysoka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wysoka. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 września 2022

Bitwa pod Wysoką (rekonstrukcja)

 


W środę, 14 września, w naszej wysockiej szkole miała miejsce rekonstrukcja słynnej Bitwy o Wysoką, która rozegrała się tam w dniach 1-3 września 1939 roku. Ze strony niemieckiej barbarii brały w niej udział 2. DPanc., 4. DLekka i 3. DGórska (XVIII. KA gen. E. Beyera), dowodzone przez gen. Bacha – znanego zbrodniarza wojennego.










Ze strony polskiej walczyły: 1. ppKOP, 10. BKZmot, wspierane przez 24. pułan. i 1 dyw. ppanc. Kawalerzystów wspierał pociąg pancerny nr 51 „Pierwszy Marszałek”.










Stosunek sił był miażdżący po stronie wroga: był jak 6 a nawet 10 : 1 na korzyść najeźdźców – co oznacza, że na jednego żołnierza polskiego przypadało 6-10 żołnierzy niemieckich! Walki trwały do 3 września. Niemcy stracili 70 czołgów i wozów pancernych, Polacy tylko 3. A zatem nie była to jakaś tam potyczka - jak twierdzą niektórzy nawiedzeni historycy z Bożej łaski - ale regularna bitwa. W odwecie Niemcy spalili wieś (ostały się jeno 3 domy!) i rozstrzelali kilkudziesięciu mieszkańców i zrujnowali znaczną część pobliskiego Jordanowa.










Już od połowy lata 1939 roku do Wysokiej przyjechał oddział wojska pod dowództwem gen. Stanisława Maczka. Zamieszkali w okolicznych domach a także w wysockim Dworze, którego ostatnim właścicielem był Robert hr. Żeleński, a w jego imieniu rządził Aleksander Polarecki.






Rekonstrukcję tamtych wydarzeń przygotowała klasa VI i VII. Zapraszamy!









I rzeczywiście – rekonstrukcja wypadła wspaniale! Mimo tego, że nie było zbyt wielu rekwizytów, mimo tego, że pogoda była pochmurna i nieciekawa, to byliśmy pod ogromnym wrażeniem zapału i emocjonalnego zaangażowania się tych dzieci. To jest pocieszające, że ci młodzi ludzie widzą coś dalej i więcej, niż w ekranie swego smartfona czy laptopa. To znaczy, że jeszcze nie są oni ogłupieni przez cywilizację obrazków i łatwizny, że chcą robić coś więcej niż to, co nakazuje im codzienna szkolna i domowa rutyna. W nich nasza nadzieja!

Dziękujemy Wam!

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Promocja małego przewodnika




W niedzielne popołudnie 21 sierpnia br., w Galerii Pod Basztą miało miejsce ciekawe wydarzenie kulturalne w naszym mieście. Została dokonana prezentacja opracowania Pań Wiktorii Leśniakiewicz i Katarzyny Wilczak pt. „Jordanowskie miejsca pamięci – mały przewodnik” (Jordanów 2016) w którym opisano i pokazano co bardziej i mniej znane miejsca wiążące się z osobami i wydarzeniami historycznymi. 


Obie Autorki w swych wystąpieniach opowiedziały o inspiracji do napisania tego przewodnika, a która wyniknęła ze szkolnego projektu edukacyjnego, przeprowadzonego w Zespole Szkół im. Wojska Polskiego w Wysokiej k./Jordanowa. Projekt ten polegał na dotarciu i zapoznaniu się przez uczniów z historią miejsc zasługujących na pamięć w rejonie miasta i gminy Jordanów. Tak właśnie powstał pomysł przewodnika.


 Autorki podkreśliły także i to, że przewodnik ten powstał z pobudek patriotycznych i – co może jest w tym najważniejsze – by czas i niepamięć nie zatarły pamięci o tych osobach, miejscach i wydarzeniach. Pamięć ludzka jest ulotna, zawodna i łatwo ulega różnym wpływom, które ją zaciemniają, zmieniają czy wręcz wypaczają, nadając wydarzeniom inny – czasami nawet przeciwstawny sens. 


No i patriotyzm lokalny. Nasza Mała Ojczyzna ma się czym pochwalić i ma co pokazać. Dlaczego mamy być gorsi od Brytyjczyków, Francuzów czy Włochów? Dlaczego nie mamy być dumni z tego, co mamy, czego dorobiliśmy się przez te czterysta lat istnienia miasta? Uważam, że powinniśmy wreszcie przestać odczuwać jakiś kompleks niższości w stosunku do innych „ludów” Europy. I dlatego takie inicjatywy, jak obu Autorek należy popierać i promować w miarę naszych możliwości!


Obie autorki przekazały swe honorarium na rzecz Towarzystwa Miłośników Ziemi Jordanowskiej, za co im bardzo serdecznie dziękujemy!


sobota, 22 grudnia 2012

PIECZENIE CHLEBA W WYSOCKIM DWORZE



 
Nasze Kółko Historyczne postanowiło zgłębić tajniki kuchni naszych Antenatów. Od jakiegoś już czasu wybieraliśmy dogodną porę, temat i miejsce. Doszliśmy do wniosku, że Gody (Boże Narodzenie) to najlepszy czas na wspólne biesiadowanie.

Najwspanialszym i najgodniejszym miejscem do tego wydawał się nam być XVI-wieczny Dwór obronny, który jest dumą naszej miejscowości. Uratowany i odrestaurowany za staraniem i wielkim zaangażowaniem Państwa Anny i Antoniego Pilchów. Dwór z rozpaczliwej ruiny za ich staraniem odrodził się jak Feniks z popiołów, tętniąc życiem, promieniując kulturą, przechowując i chroniąc tradycję – im na chwałę, nam ku pożytkowi.

Na naszą prośbę, czy moglibyśmy właśnie w dworskiej kuchni przywołać klimat dawnych czasów, kiedy to wspólnie zasiadano przy stole biesiadując, śpiewając i… wspominając, jak to ongi, drzewniej bywało – Pan Antoni Pilch ze zwykłą (jak to on) serdecznością i gościnnością zaprosił nas do siebie, i w dniu 10 stycznia 2009 roku doszło do naszego spotkania.

Towarzyszył nam w tym spotkaniu jak zwykle Pan Robert Leśniakiewicz, który oprócz tego, że jest naszym „nadwornym” fotografem  i poniekąd drugim obok Pani Wiktorii Leśniakiewicz przewodnikiem w naszych historycznych wyprawach, to jeszcze jak najchętniej dzieli się z nami swoją wiedzą.
   
Po serdecznym przywitaniu nas przez Pana Pilcha przeszliśmy do kuchni pełnej zabytkowych sprzętów i mebli (które można zobaczyć na zdjęciach zamieszczonych w Albumie obok), co już stworzyło dogodny klimat do naszych poczynań.

Podzieliliśmy naszą 20-osobową grupę na 4 zespoły. Na wstępie omówiliśmy, jakiż to przyprawy przez nie tylko stulecia, ale tysiąclecia pojawiały się u wzbogacały swoimi walorami smakowymi, zapachowymi, ułatwiającymi trawienie substancjami i co tu dużo mówić – także leczniczymi walorami. Mówiliśmy o kuchni innych kontynentów i wreszcie o naszej polskiej nie pomijając naszego regionu. Następnie zajęliśmy się głównym bohaterem naszego spotkania – chlebem. Chlebem naszym powszednim, o który prosimy w codziennej modlitwie, a który czasem w tak bezmyślny sposób pozbywamy się wyrzucając go zwyczajnie na śmieci.

A dawniej? Dzień, w którym wypiekało się chleb w domu był niemal dniem świątecznym.  Przywołaliśmy więc ten świąteczny nastrój.

I tak: najpierw w misce rozmiesiliśmy ciemną razową mąkę z pełnego przemiału z drożdżami i przyprawami (owoc kminku, ziele mięty, owoc czarnuszki, ziele tymianku) a następnie na stolnicach każdy zespół wyrabiał swoją część ciasta na chleb. W tym czasie Pan Pilch z chłopcami przynieśli pod piec chlebowy drewna – z drzew liściastych – i rozpalili w nim ogień.
   
Wyrobione ciasto z odciśniętym nań znakiem Krzyża Świętego odstawiliśmy do wyrośnięcia, a tymczasem przy ogromnym stole (zabytkowym) studiowaliśmy przepisy z „Kuchni staropolskiej”, „Kuchni królewskiej”, „Kuchni Radziwiłłów” i „Kuchni litewskiej”. Każdy zespół prezentował przygotowane menu na wystawny obiad u Radziwiłłów, Króla, na Wielkoksiążęcym dworze i – jak na miejsce w którym się znajdowaliśmy – polskiego szlachcica.

Bardzo zaintrygowało nas prosię faszerowane, pieczone w całości; rosół z zająca i sarny, ale także czekolada Zygmunta III Wazy i szarlotka wileńska podbiły nasze serca i podniebienia.
   
Wyrośnięte pięknie ciasto przełożyliśmy na wyprószone mąką foremki, by powtórnie wyrosło i spokojnie zasiedliśmy do aromatycznej herbaty przegryzając ją już to ptasim mleczkiem już to pierniczkami pieczonymi (bo nie mogło być inaczej), wedle staropolskiego przepisu. Wszak to jest nasze najstarsze korzenne ciasto.

Chlebki w foremkach pięknie wyrosły i nadszedł czas na wybranie żaru z pieca. Pan Pilch wygarniał żarzące się jeszcze bierwiona, a następnie sprawdziliśmy na dwa sposoby temperaturę pieca:
1° stary sposób – sypanie w czeluść pieca garstki maki. Jeżeli się rumieni, to piec jest gotowy do pieczenia, jeżeli się pali – piec jest za gorący, jeżeli pozostaje biała – piec jest za zimny.
2° włożenie do pieca kartki papieru – z tym samym efektem.
   
Piec okazał się idealny, więc foremki powędrowały w jego gorącą otchłań. Zamknęliśmy drzwiczki i … rozpoczęliśmy koncert kolęd i pastorałek oraz staropolskich pieśni dworskich a capella i przy akompaniamencie lutni, na której grał nasz nieoceniony Gospodarz, snując w antraktach ciekawe opowieści o historii powstania niektórych pieśni czy pastorałek.

Nadszedł wreszcie moment kulminacyjny wyjęcia naszych bochenków z pieca, wyjęcia z foremek i to, na co niecierpliwie czekaliśmy przez tyle godzin – DEGUSTACJA!
   
Jeszcze ciepły, pokrojone w grube kromki nasz chlebek posmarowany suto miodem „prosto z pasieki” okazał się prawdziwym rarytasem!

Czego nauczył nas ten obrzęd pieczenia chleba? – szacunku dla niego, dla wspólnej i zgodnej pracy przy jego powstawaniu, cierpliwości i wielkiej radości przebywania ze sobą. Takie właśnie spotkania przy wspólnej pracy zbliżają, wywołują uśmiech, przywołują do życia dawne zwyczaje i obrzędy z głębokiego cienia Przeszłości…
   
Po wysprzątaniu i doprowadzeniu do porządku kuchni po naszej biesiadzie, wspólnie z panem na Wysockim Dworze złożyliśmy sobie noworoczne życzenia i po wzajemnych szczerych podziękowaniach z żalem się pożegnaliśmy.

Wizyta ze Świętoszowa



NA SZLAKU BOHATERÓW WRZEŚNIA

W dniu 2 września Jordanów odwiedzili spadkobiercy tradycji bohaterów Wsześnia 1939 roku – oficerowie i chorążowie z 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Świętoszowie, którzy zwiedzali miejsca związane ze szlakiem bojowym 10. Brygady Pancerno-Motorowej dowodzonej przez gen. Stanisława Maczka. Złożono wiązankę kwiatów pod obeliskiem upamiętniającym polskich żołnierzy Września na jordanowskim Rynku. Poza żołnierzami uczestniczył w tym także burmistrz miasta Jordanowa – mgr Kazimierz Hajda.

Żołnierze zwiedzili okolice Jordanowa, gdzie w dniach 1-3 września 1939 roku rozegrała się bitwa pomiędzy 10. BPM gen. Maczka a przeważającymi siłami XXII KPanc gen. von Kleista. Mimo liczebnej i jakościowej przewagi w stosunku 5-6:1 kawalerzyści i żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza powstrzymywali siły niemieckie przez trzy dni. Bitwa o Wysoką koło Jordanowa była jedną z pierwszych bitew Września i pierwszą na szlaku bojowym 10. BPM. Pod pomnikiem upamiętniającym te wydarzenia w Wysokiej zostały złożone wiązanki kwiatów.

Następnie żołnierze udali się do Spytkowic i na Piątkową Górę, skąd podziwiali – dzięki wspaniałej i słonecznej pogodzie – cały teatr działań wojennych w pierwszych dniach II Wojny Światowej. Potem udali się do Kasiny Wielkiej, gdzie złożyli kolejne wiązanki kwiatów pod pomnikiem upamiętniającym poległych żołnierzy z 24 pułku ułanów, który walczył w składzie 10. BPM. Pomnik ten jest bardzo oryginalny i jak widac na zdjęciu składa się z kamiennego dokołu z osadzoną na nim wieżyczką tankietki zwieńczoną twarzą Chrystusa.

Część historyczną odwiedzin zabezpieczył w sposób bardzo kompetentny historyk Pan mgr Stanisław Bednarz z Jordanowa, którzy oprowadzał naszych Gości po miejscach bitew Maczkowców. Pogoda była jakby stworzona to tego rodzaju imprez – słoneczna i bezchmurna – jak w tamtym Wrześniu…

Tekst i zdjęcia – Robert K. Leśniakiewicz ©